Lea biegła co thu, aby móc go zobaczyć. Chciała znów go dotknąć, chciała poczuć miękkość jego skóry, pragnęła poczuć jego oddech na swoim karku...
Już, już miała wyciągnąć rękę aby go zobaczyć, gdy... obudziła się w swoim łożku
-Cholera!-krzyknęła i cicho zapłakała. Znów go nie złapała, a wspomnienia już się rozmazują.
Od tego czasu gdy Lyserg wyjechał na swoją misję nikt nie widział Lei żywej i radosnej.
Była ona na granicy rozpaczy, zamknęła się w sobie i nikt (oprócz Elizy) nie wiedział co się z nią dzieje.Przez te pare lat od jego wyjazdu wszyscy stracili nadzieję że jeszcze powróci, lecz ona wierzyła...
czwartek, 11 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

ciekawy początek ;))
OdpowiedzUsuń